Może to dziwnie zabrzmi, ale choć Rafała nigdy jeszcze nie spotkałem osobiście, to traktuję go jak starego, dobrego znajomego, na którego zawsze mogę liczyć… 4 lata temu rozpocząłem moją przygodę z pszczelarstwem, zakupiłem pierwszy ul i intensywnie zdobywałem wiedzę, tak teoretyczną, jak i praktyczną. W ubiegłym roku postanowiłem powiększyć moją pasiekę, i szukałem kogoś, kto przygotuje dla mnie odkład czyli „stworzy” nową rodzinę pszczelą. Tak w Internecie trafiłem na Rafała i bardzo szybko go polubiłem. Chyba dlatego, że  od początku w naszych kontaktach dało się odczuć, że to człowiek z pasją, życzliwy i chętny do pomocy, że sprawy finansowe zawsze są na drugim miejscu, na pierwszym jest człowiek no i oczywiście pszczoły…

Pamiętam, że gdy dotarł do mnie zamówiony odkład pszczeli byłem bardzo podekscytowany (bardziej pod wrażeniem był chyba tylko kurier, który pierwszy raz dostarczał taką przesyłkę). Ale wcześniejsze instrukcje przekazane przez Rafała, jak postępować z odkładem, jak przesiedlić go z transportówki do nowego ula i wiele innych cennych rad spowodowały, że bez kłopotów  ta pszczela rodzina, która przejechała pół Polski zadomowiła się u mnie w Chorzowie. Później jeszcze kilkukrotnie prosiłem Rafała o konsultacje w różnych pszczelich tematach, jakie zaskakiwały mnie w mojej pasiece – nigdy nie odmawiał pomocy, a jego rady zawsze były przemyślane i trafne.

Z perspektywy mijającego sezonu pszczelarskiego muszę też stwierdzić, że jestem pod wrażeniem materiału genetycznego, jaki Rafał mi udostępnił. Pszczoły, które kupiłem od Rafała okazały się najbardziej miodne, spośród moich 9 rodzin,  nie wpadały w nastrój rojowy, bardzo dobrze się z nimi pracuje.

Dlatego też strasznie było mi przykro i zwyczajnie byłem wściekły, gdy dowiedziałem się o tym, co w ubiegłym roku spotkało Rafała i jego pszczoły. Media donosiły, że jakiś zły człowiek wytruł Rafałowi całą pasiekę. Nie wiem, kim trzeba być, bo zrobić coś takiego, jak podła musi być osoba, która nie tylko krzywdzi niewinne stworzenia, nie tylko zabiera człowiekowi źródło utrzymania rodziny, ale też niszczy obiekt pasji, która nadaje sens życia…

I tu po raz kolejny Rafał pokazał, jak wartościowym jest człowiekiem. Naturalną reakcją byłoby złorzeczenie, rezygnacja, załamanie… Rafał działał zupełnie inaczej – z jednej strony do końca próbował ratować swoje pszczoły, ale z drugiej – na bazie swoich doświadczeń – postanowił zrobić coś dobrego, i to nie dla siebie, ale dla całego środowiska pszczelarskiego. Słyszałem kiedyś powiedzenie, że Pan Bóg nawet z najgorszej rzeczy potrafi wyprowadzić największe dobro – u Rafała chyba to się sprawdza. Krzywda jaką mu wyrządzono, strata jaką poniósł zmotywowała go do podjęcia nowych wyzwań, między innymi stworzenia Banku Pszczelego. Trzymam kciuki za Rafała, jego bliskich i jego pszczoły. Mam nadzieję, że kiedyś będzie okazja, by się spotkać osobiście. Wtedy na pewno mu podziękuję za to kim jest, co robi, za to że chętnie dzieli się swoją wiedzą.

Jacek Nowak

Jacek Nowak
4 (80%) 4 votes

Dołącz do dyskusji:

Pin It on Pinterest

Share This