Zapasy pokarmu na zimę we wrześniu

W połowie września dla pszczół ogromne znaczenie odgrywa czas. Czują, że zima zbliża się wielkimi krokami, więc ich działania przepełnia wszechogarniający pośpiech. Noce robią się coraz zimniejsze. Dla utrzymania odpowiedniej temperatury dla wychowu ostatniego czerwiu, na noc pszczoły zawiązują kłąb. Nie jest to jeszcze ten zwarty i bardzo ciasny zimowy. Jednak jest to już kłąb, który kształtem coraz bardziej upodabnia się do kuli.

Pszczoły w dużym pospiechu przenoszą podawany przez pszczelarza syrop cukrowy i wzbogacają go przy tym o wydzielany przez nie enzym – inwertazę. Zapasy pokarmu składają najpierw w wolne komórki w centrum gniazda, by w wyższej temperaturze odparować nadmiar wody. Następnie przenoszą go kilkukrotnie z komórki do komórki, by za każdym przełożeniem dodać kolejną dawką inwertazy.

Wszystko po to, by enzymatyczny rozkład cukrów złożonych przebiegał jak najdokładniej. Pszczoły doskonale wiedzą, że do przetrwania zimy potrzebują „mikstury” złożonej tylko i wyłącznie z dwóch cukrów prostych – glukozy i fruktozy.

W dzień, gdy temperatura odczuwalna podnosi się, pszczoły nie mają ani chwili do stracenia. Latają z dużym zaangażowaniem, by z ostatnich kwitnących kwiatów, babki lancetowatej i traw w ulu zdeponować jak największe zapasy pokarmu białkowego. Pyłek deponują w komórkach plastra, poddając fermentacji mlekowej, czyli kiszeniu. Komórek plastra nie wypełniają już do samego końca. Chcą mieć możliwość przykrycia go cienką warstwą pokarmu zimowego i zasklepienia woskiem.

Pszczoły składają pyłek w różnych częściach plastra. Doskonale zdają sobie sprawę z tego, że zima może być dla nich trudna. Dokładnie nie wiadomo, w jakiej ilości i w której części plastra ostatecznie wychowywany będzie pierwszy czerw. Zapasy pokarmu białkowego potrzebne będą pszczołom zaraz przy nim. Rozkład pierzgi w rożnych częściach plastra skrytej pod warstwą pokarmu węglowodanowego wydaje się być dla pszczół bardzo logicznym rozwiązaniem.

Gdziekolwiek się znajdą, ukryte zapasy pokarmu białkowego będą zawsze „pod ręką”. 

Zapasy pokarmu na zimę z terenu – nie taka prosta sprawa

Do przenoszenie pokarmu i przynoszenia kolejnych porcji obnóży pyłkowych angażowane są w pierwszej kolejności najstarsze pszczoły i wszystkie te, które czują, że ich perspektywa długości życia jest najkrótsza. Należą do nich ostatnie, żyjące jeszcze, pszczoły letnie oraz część tych, które wygryzły się ok. 15 sierpnia.

Przynoszenie obnóży pyłku oraz poszukiwania słodyczy poza ulem to o tej porze roku dla pszczół zadania szczególnie niebezpieczne. Zawsze można zginąć z wychłodzenia lub stać  się  pysznym  kąskiem osy, szerszenia lub ptaka.

Tak starannie przygotowany, odpowiednio zagęszczony i zasklepiony woskiem pokarm węglowodanowy, jest w pełni zabezpieczony przed destrukcyjnym dla niego działaniem nadmiaru wilgoci w zimowe dni. Nic nie może spleśnieć lub sfermentować.

  • facebook
  • Twitter
  • Pinterest

autor artykułu:
mgr inż. arch. kraj. Rafał Szela

Pszczelarstwo, Ogrodnictwo, Architektura Krajobrazu

Pin It on Pinterest

Share This