Matka pszczela może być tylko jedna. Pszczoły zakładają jednak liczne mateczniki ratunkowe lub rojowe, by zapewnić sobie bezpieczeństwo. Po wygryzieniu młodej matki konkurencyjne mateczniki są przez nią bezwzględnie likwidowane. Czy zawsze? Oczywiście nie. Nie wynika to jednak z woli matki, a zakulisowych gier i intryg samych pszczół. Niejednokrotnie skomplikowana gra o tron dopiero się zaczyna. Warto więc prześledzić możliwe scenariusze…

Młoda matka pszczela – postępowanie z konkurencyjnymi matecznikami ratunkowymi

Młoda, piękna i zwinna matka pszczela wygryza się z nadzieją, że zostanie tą jedną, jedyną królową pszczelej rodziny. Głośnym „titaniem” z radością oznajmia, że już jest. Po plastrach porusza się bardzo szybko, nasłuchując dochodzącego z innych mateczników kwokania.

Młoda matka bardzo szybko lokalizuje kolejne rywalki, mające się za moment wygryźć. Ma przewagę, lecz musi się spieszyć, by uniknąć walki. Jej schitynizowany pancerz jest jeszcze bardzo miękki i potrzebuje przynajmniej kilka dni, by dojrzeć. Lepiej się więc nie narażać na nadmierne ryzyko i uniknąć bezpośredniego starcia.

Po zlokalizowaniu konkurencyjnego matecznika, matka pszczela wygryza w jego bocznej ściance mały otwór. Umieszcza w nim swoje długie, lekko zakrzywione żądło i upuszcza kropelkę śmiercionośnego jadu. Postępuje bezwzględnie, spiesząc do kolejnego matecznika.

Tym sposobem z zimną krwią zabija kolejne, nie wygryzione jeszcze matki. Pszczoły dają jej wolną rękę i pozwalają pokazać, że jest warta objęcia „tronu królowej”.

Po dłuższej chwili zmęczona matka spowalnia w biegu. Stara się zregenerować swoje siły. Pożywia się miodem mając jednocześnie nadzieję, że wyeliminowała wszystkie konkurentki.

Czy zawsze tak jest? W większości przypadków tak. Bywa jednak, że pszczoły nie pozwalają matce uśmiercić wszystkich mateczników. Pozostawiają wtedy jeden lub kilka najmłodszych, chcąc zapewnić rodzinie pszczelej bezpieczeństwo i przetrwanie. Tak na wszelki wypadek.

Młoda i nie unasieniona matka ma jeszcze przed sobą bardzo niebezpieczny lot weselny, na który uda się dopiero za kilka dni. Może przecież zostać zjedzona przez ptaka. Może nie starczyć jej sił na bezpieczny powrót lub może po prostu zabłądzić. Czyhających poza ulem niebezpieczeństw jest wiele, dlatego pszczoły wolą się na wszelki wypadek zabezpieczyć.

Toczy się walka o przetrwanie roju, młoda matka wygryzła się z matecznika ratunkowego. W rodzinie nie ma już więcej jaj i larw, by kolejne mateczniki założyć.

Mateczniki rojowe pod szczególną ochroną

Sytuacja wygląda podobnie w rodzinie po rójce. Stara królowa poleciała z rojem zabierając 60% pszczół. W ulu panuję lekki chaos i bezkrólewie. Wygryziona matka to siostra pszczół, które nie do końca są do niej przekonane. Panująca niezgoda może skłaniać je do kolejnego podziału roju.

Część zbuntowanych pszczół ma nadzieję zwerbować drugi rój. Przekonać matkę i również udać się w poszukiwanie nowego, lepszego, bogatego w kwiaty, miejsca żerowania. Wolą więc być zabezpieczone również na tę okoliczność.

Starają się ochronić najmłodsze mateczniki przed śmiercionośnym żądłem wygryzionej matki. Jeżeli jednak zdecydują się pozostać razem, spokojnie czekają na powrót z lotu godowego.

Gdy w gnieździe pojawią się zapłodnione jaja i rozpocznie się wychów kolejnych pokoleń pszczół, sytuacja stopniowo wróci do normy. Pszczoły znów zaczną zgodnie gromadzić zapasy do zbliżającej się zimowli. Otoczą królową troskliwą opieką, zapominając o morderstwach sióstr, których niedawno dokonała.

Walka matek to ostateczność. Pszczoły wolą jej nie oglądać, a matki chcą jej za wszelką cenę uniknąć. Nie ma gwarancji, że zwyciężczyni wyjdzie z walki bez szwanku. Jeżeli jej starcie zakończy się uszczerbkiem na zdrowiu, może się okazać, że pomimo wygranej jej dni i tak są policzone. Dla dobra wspólnego i przetrwania roju pszczoły potrafią w krótkim czasie przystąpić do cichej wymiany.

Co dzieje się z zażądlonymi matecznikami? Pszczoły, chcąc nie chcąc, muszą zgodnie posprzątać. Zgryzają mateczniki, najczęściej powiększając otwór zrobiony przez matkę i martwą poczwarkę wynoszą z ula.

Warto pamiętać, ze toczące się w ulu życie nie zawsze jest bajką, choć z reguły kończy się happy endem.

#matka #matkapszczela #mateczniki

  • facebook
  • Twitter
  • Pinterest

autor artykułu:
mgr inż. arch. kraj. Rafał Szela

Pszczelarstwo, Ogrodnictwo, Architektura Krajobrazu

Pin It on Pinterest

Share This